Falsyfikat orta 1616

FALSYFIKAT ORTA GDAŃSKIEGO Z 1616 ROKU

Tekst ukazał się w 67 numerze Gdańskich Zeszytów Numizmatycznych z września 2006 roku.

Kontynuując cykl artykułów o fałszerstwach monet gdańskich, chciałbym tym razem zaprezentować falsyfikat orta gdańskiego z 1616 roku. Dla ortów z tego rocznika charakterystyczne są dwa rodzaje portretu Zygmunta III Wazy. Wcześniejszy, przejściowy typ portretu króla z kryzą (Kamiński, Kurpiewski 2242 R2) jest nieco rzadszy od późniejszej wersji z kołnierzem (Kamiński, Kurpiewski 2243 R1), która następnie stosowana była do roku 1621.

Fałszerstwo, które jest przedmiotem niniejszego artykułu dotyczy orta z wcześniejszym typem popiersia z kryzą. Pokrótce przypomnę podstawowe informacje na temat techniki walcowej, przy pomocy której tłoczone były orty gdańskie Zygmunta III. Maszyna walcowa skonstruowana została w drugiej połowie XVI wieku przez mincerza Hansa Suppela z Królewca. Urządzenie to składało się z dwóch obracających się w przeciwnych kierunkach walców, na których wygrawerowane były stemple awersu i rewersu. Pomiędzy walce wkładano pasek blachy, na którym następnie odciskał się z jednej strony wizerunek awersu, a z drugiej rewersu. Otrzymywano w ten sposób równomierne, staranne odbitki. Zastosowanie walców do tłoczenia monet zwiększało również wydajność mennicy. Pewnym problemem była koordynacja pracy obu walców, czego efektem są częste przesunięcia wyobrażeń stempli, występujące szczególnie na drobniejszych nominałach. Krążek wycinany był z paska blachy dopiero po wytłoczeniu, a wycinanie następowało zwykle od strony awersu, co sprawiało, że rant był lekko skośny i od strony rewersu nieco ostrzejszy, a niekiedy tworzył się z tej strony maleńki „kołnierzyk”. Efektu tego nie obserwujemy na falsyfikacie będącym przedmiotem niniejszego artykułu. Natomiast fałszerzom udało się powielić inną charakterystyczną cechę monet tłoczonych metodą walcową, jaką jest lekko łukowaty krążek. Falsyfikat ten jest niebezpiecznym i nowoczesnym odlewem, lecz na szczęście przy bliższej analizie ujawniają się również jego słabe strony.

Charakterystyczna dla tego fałszerstwa jest jego gładka powierzchnia, szczególnie na rewersie, co w porównaniu z ostrością reliefu sprawia, że na pierwszy rzut oka moneta wcale nie wygląda na odlew. Z drugiej jednak strony tak gładka faktura blachy znacznie odbiega od występującej zwykle na oryginalnych ortach gdańskich. Bliższa analiza rozwiewa wątpliwości, a fałszerstwo jest niezbitym dowodem na szybki postęp, jaki dokonuje się w technice odlewniczej. We współcześnie tworzonych odlewach nie można spodziewać się rozmytych krawędzi, pozalewanych kącików liter czy wyraźnie widocznych dziurek na powierzchni. Omawiane fałszerstwo z roku 1616 jest również doskonalsze pod tym względem od opisywanego przeze mnie w GZN nr 63 odlewu orta z 1615 roku, który i tak należał do niebezpiecznych falsyfikatów. Poza pewnymi niedoskonałościami, które dokładniej przedstawię poniżej, o fakcie, iż moneta jest odlewem świadczy również uderzające podobieństwo do innego fałszywego egzemplarza z 1616 roku. Zdjęcia tamtego fałszerstwa opublikowane zostały w 2005 roku na numizmatycznej kafejce Allegro przez Kol. „N-A-A” i z opisywaną tu podróbką łączy go identyczne położenie awersu względem rewersu oraz zbieżność wszelkich detali, poza tymi, które są efektem późniejszej obróbki mechanicznej, co niezbicie świadczy, iż są to odlewy pochodzące z tej samej formy.

fals1616

Poniżej zamieszczam szczegółowe omówienie charakterystycznych cech przedmiotowego falsyfikatu.

Awers:  1. Ślady zużycia obiegiem są pozorowane i nierównomierne, co na awersie uwidacznia się w nienaturalnej dysproporcji pomiędzy wyraźnymi detalami korony a widocznie przytartym reliefem o okolicy twarzy Zygmunta III. 2. Rozetka przed wyrazem „SIGIS” w legendzie otokowej jest dość koślawa i niekształtna. 3. Czcionka ma ostre i wyraźne krawędzie, co stawia pod znakiem zapytania powszechne wyobrażenia o odlewach. Nie obserwujemy też nadlewek w kącikach liter. Dla tego fałszerstwa charakterystyczna jest nieco za gruba dolna część literki „S” rozpoczynającej legendę otokową. Oczywiście podobne usterki mogą zdarzać się też w oryginałach na skutek wykruszeń stempla. 4. Faktura blachy jest inna niż w oryginalnych ortach, brak tu częstego dla tych monet prążkowania powierzchni, które powstawało wskutek walcowania blachy. Z kolei między literami legendzie otokowej awersu powierzchnia jest lekko porowata, widoczne są maleńkie dziurki, które są jednym z dowodów demaskujących proweniencję omawianej blaszki. Przy popiersiu króla widać wyraźne ślady gładzenia tła, mające zapewne na celu wyrównanie nierówności. Samo tło jest również dość matowe, ze słabym połyskiem. 5. Falsyfikat, zarówno na awersie, jak i na rewersie, pokryty jest sztuczną patyną, która ma charakterystyczny szary odcień. 6. Często się zdarza, że rant w oryginalnych ortach jest nieco cieńszy w okolicach godz. 3 i 9, co związane jest z tym, że przy brzegach paska blachy jej grubość była nieco mniejsza. Na powyższym egzemplarzu fałszerz próbował ten efekt uzyskać poprzez opiłowanie obrzeża. Prawdopodobnie czynność ta miała również na celu wyrównanie powstałych w tych miejscach nierówności. To, co na pierwszy rzut oka wyglądało na niedobicie, okazało się po prostu spiłowaną powierzchnią. Efekty tej czynności lepiej widoczne są od strony rewersu (punkt 8), a na awersie można zauważyć to w okolicach wyrazu „PRVS”.

Rewers:  7. Od strony rewersu tło jest zdecydowanie zbyt gładkie, nie występują wyżej wspomniane delikatne prążki na powierzchni, powstające podczas walcowania blachy. Na rewersie nie ma również porowatości, które dało się zaobserwować na awersie pomiędzy literami w legendzie otokowej. 8. Widoczne ślady piłowania w okolicy liter „NETA” (godz. 2–3), a także obok liter „NSIS” (godz. 9-10). 9. Krzyże w herbie Gdańska, zamiast nacięć, mają na powierzchni kilka wgłębień. 10. Pierwsza cyfra 1 w mikrodacie jest niewidoczna, a cyferka 6 ma postać nieco zbyt dużej kropki. Należy jednak zaznaczyć, że jakość wykonania mikrodaty pozostawia sporo do życzenia także w oryginalnych egzemplarzach. 11. Lwy nie są najmocniejszą stroną przedmiotowego falsyfikatu. Szczególnie ten z prawej strony herbu (z perspektywy patrzącego na monetę będzie to lewa strona), gdy popatrzymy mu w oczy, to nie wzbudza zaufania… Pod lupą wyraźnie widać, że kontury oczu, nozdrzy, szczęk są zbyt głębokie w stosunku do stanu zachowania i wyglądają nienaturalnie. Waga falsyfikatu wynosi 6,62 g, co wypadku monet produkowanych „al marco” jest wartością mieszczącą się w normie. Średnica monety również nie odbiega od standardów. Na koniec dodam jeszcze kilka słów o prawdopodobnym pochodzeniu tych falsów. Według słów właściciela monety, omawiany falsyfikat został zakupiony w połowie lat dziewięćdziesiątych na giełdzie numizmatycznej w Chicago, a trafić tam miał z Rumunii lub Bułgarii, gdzie został wyprodukowany. Towarzyszyło mu też kilka innych fałszerstw, m.in. ortów gdańskich z 1615 i 1616 roku, groszy gdańskich Zygmunta III Wazy. Świadczy to, iż na rynku występuje więcej falsyfikatów, wykazujących cechy zbliżone do omawianej podróbki. Ogólnie moje spostrzeżenia są takie, ze fałszerze coraz lepiej radzą sobie z detalami rysunku, co w wypadku odlewów umożliwia coraz doskonalsza technika zdejmowania formy z oryginału. Natomiast trudniejsze okazuje się podrobienie charakterystycznych cech dla monet tłoczonych metodą walcową. Należy jednak sądzić, że fałszerze zdają sobie z tego sprawę i będą coraz bardziej udoskonalać swe produkty.

Dodaj komentarz