Falsyfikat orta 1615

Autor: Artur Jezioro

Tekst oryginalnie opublikowany na Cafe Allegro. Publikacja tutaj za zgodą Autora.

FALSYFIKAT ORTA GDAŃSKIEGO Z 1615 ROKU

W roku 1609 mennica gdańska wznowiła swą działalność emisją nieznanego dotąd w Rzeczypospolitej nominału – orta. Monety te były bite w Gdańsku w latach 1609 – 1621 oraz 1623 – 1626, a że wybijano je z dobrego srebra, to szybko zyskały popularność wśród ludności. Kurs orta początkowo równał się 1/4 talara i 10 groszom, lecz ze względu na szybki wzrost ceny talara i dukata oraz równie szybką deprecjację monety drobnej, kurs ten uległ zaburzeniu. Orty gdańskie Zygmunta III Wazy to monety na wysokim poziomie artystycznym i starannie wykonane. Te piękne numizmaty współcześnie cenione są przez kolekcjonerów i z tego powodu, niestety, również przez fałszerzy. Niedawno spotkałem się z niebezpiecznym falsyfikatem orta gdańskiego z 1615 roku, którego charakterystyczne cechy postaram się pokrótce przedstawić. Oryginalne orty tłoczone były przy pomocy maszyny menniczej, wynalezionej w drugiej połowie XVI wieku przez Hansa Suppela w Królewcu. Urządzenie to składało się z dwóch walców, na których wygrawerowane były stemple awersu i rewersu. Pomiędzy obracające się w przeciwnych kierunkach walce wkładano pasek blachy, na którym tłoczony był z jednej strony wizerunek awersu, a z drugiej – rewersu. Zastosowanie tej techniki sprawiało, że produkcja w mennicy była wydajniejsza, a jakość wykonania monet wysoka. Natomiast moneta fałszywa została wykonana techniką odlewu. Poniżej zamieszczam zdjęcia falsyfikatu, na których zaznaczyłem jego charakterystyczne cechy:

AWERS:

fals1615av

Awers:  1 – powierzchnia monetki jest delikatnie pofalowana, pod dobrym powiększeniem widać charakterystyczne dla odlewów mikroskopijne porowatości, nierówności, dziurki, szczególnie w zagłębieniach, w pobliżu krawędzi rysunku. Właściwie już te cechy pozwalają stwierdzić, że nie jest to monetka bita, tylko lana. 2 – sztuczna patyna zrobiona w kilku przypadkowych miejscach. Pod dobrym powiększeniem widać, iż ma ona postać maleńkich, czarnych ziarenek. 3 – czcionka również nie pozostawia wątpliwości odnośnie proweniencji tej blaszki. W pewnym uogólnieniu można powiedzieć, że monety bite mają literki, których przekrój nieco przypomina trapez – równe powierzchnie z wyraźnie zaznaczonymi krawędziami. Natomiast omawiany egzemplarz ma czcionkę o nieco owalnym, „wałkowatym” kształcie, a w zagłębieniach da się zauważyć porowatości. 4 – literki SA pod popiersiem króla okazują się być dwiema dość bezkształtnymi plamkami, niezbyt do liter podobnymi. Odnośnie szczegółów rysunku mam podobne uwagi, co przy czcionce – pod lupą da się zauważyć porowatości, nieostre krawędzie, a im drobniejszy szczegół, tym bardziej te cechy się uwydatniają. 5 – Przy literkach S, G, O widoczne jest coś w rodzaju „nadlewek”, a w tylnej części kryzy da się zauważyć brak kreseczek, lecz trzeba zaznaczyć, że nie jest to rezultat niestaranności fałszerzy, ale wady te posiada również moneta oryginalna, na podstawie której został sporządzony odlew. Orty gdańskie zostały wytłoczone walcami, na powierzchni których grawerowane były stemple awersu i rewersu. Marian Gumowski podaje, iż w archiwum gdańskim odnalazł się taki stalowy walec z powielonym sześć razy rewersem orta z 1624 roku. Prasa walcowa dawała staranne i czyste odbicia, lecz wykonanie jej było pracochłonne i kosztowne, podobnie jak naprawianie uszkodzeń. Z tej przyczyny drobniejszymi usterkami się nie przejmowano i walcowano dopóty, dopóki stempel przestawał nadawać się do użytku. Konsekwencją tego były wykruszenia czy delikatne pęknięcia stempla, które skutkowały usterkami widocznymi na zamieszczonej poniżej monecie oryginalnej. Siłą rzeczy, przy odlewie wady te zostały powielone.

REWERS:

fals1615rv

Rewers:  6 – jakość wykonania literek SA oraz mikrodaty na rewersie również pozostawia wiele do życzenia i pod powiększeniem wyglądają one jak rozmazane plamki o kształcie jedynie zbliżonym do znaków, które miały pierwotnie oznaczać. W szczególności dotyczy to mikrodaty. 7 – lew z prawej strony herbu (patrząc heraldycznie), ma powierzchnią szczególnie nierówną i porowatą. 8 – nadlewy przy literkach G, E, pomiędzy krzyżami w herbie Gdańska oraz korona z nieco odkształconą obwódką to rezultat wykruszenia stempla, za pomocą którego wytłoczona została moneta oryginalna i usterki te zostały powielone przy odlewie. 9 – i wreszcie rant – pod powiększeniem widoczne są ślady gładzenia w postaci cieniutkich, delikatnych, długich kreseczek skierowanych równolegle wzdłuż obrzeża. Zaznaczyć należy, iż ranty monet oryginalnych niekiedy również były piłowane, gdy niedokładnie zostały wycięte z paska blachy. Jednak w tym wypadku ślady odróbki zdecydowanie wyglądają na świeże i występują wzdłuż całej długości obrzeża. Natomiast ranty oryginalnych ortów są najczęściej leciutko skośne i ostrzejsze od strony rewersu, co związane jest ze sposobem wycinania krążka z paska blachy. Waga tej blaszki to 6,34 g, więc nieco poniżej normy, która według katalogu Kamińskiego i Kurpiewskiego wynosi 6,80 g. Oczywiście przy siedemnastowiecznych monetach tłoczonych i wypuszczanych „al marco” trudno wagę uznawać za wyznacznik, ale na pewno warto odnotować tę informację. Średnica w normie – 29 mm. Podsumowując, fals jest bardzo dobry i może być niebezpieczny dla mniej doświadczonych kolekcjonerów. Przykład ten pokazuje, że technika odlewnicza zrobiła duże postępy i fałszowane monety coraz wierniej przypominają oryginał, lecz pocieszające jest jednak to, że dobra lupa i czujne oko nie pozostawiają wątpliwości, iż mamy do czynienia z fałszerstwem.

Dodaj komentarz