Falsyfikat orta 1623

Autor: Artur Jezioro

Tekst oryginalnie opublikowany na Cafe Allegro. Publikacja tutaj za zgodą Autora.

FALSYFIKAT ORTA GDAŃSKIEGO Z 1623 ROKU

Ort gdański, którego fałszerstwo postaram się pokrótce opisać w niniejszym artykule, pochodzi z 1623 roku, a więc z końcowego okresu produkcji tych monet w czasie panowania Zygmunta III Wazy. Monety z lat 1623 – 1626 to popularniejsze roczniki gdańskich ortów (z wyjątkiem kilku niezwykle rzadkich odmian z 1623 roku), lecz, jak się okazuje, również one stanowią atrakcyjny materiał dla fałszerzy. Falsyfikat będący przedmiotem poniższego opisu pojawił się w dużych ilościach w połowie lat dziewięćdziesiątych razem z podobnie wykonanymi fałszerstwami szóstaków malborskich z lat 1600 i 1601 i do dzisiaj jest bardzo często spotykany. Większość osób kolekcjonujących te piękne monety zapewne spotkała się już z omawianą podróbką, lecz masowość jej występowania i regularność z jaką pojawia się ona w handlu, głównie na aukcjach internetowych, sprawiają, że warto dokładnie wypunktować słabe strony tego fałszerstwa. Jest ich niemało, więc falsyfikat ten jest stosunkowo łatwo rozpoznawalny.

Oryginalne orty były tłoczone za pomocą maszyny menniczej, wynalezionej w drugiej połowie XVI wieku przez mincerza królewieckiego Hansa Suppela. Urządzenie to składało się z dwóch walców, na których wygrawerowane były stemple awersu i rewersu. Pomiędzy obracające się w przeciwnych kierunkach walce wkładano pasek blachy, na którym z jednej strony tłoczone były wizerunki awersu, a z drugiej rewersu. Krążki wycinano dopiero po ostemplowaniu pasków blachy. Produkcja i wypuszczanie monet odbywało się metodą „al marco”, czyli z grzywny menniczej należało wybić określoną liczbę monet bez obowiązku przestrzegania wagi każdej sztuki. Zastosowanie prasy walcowej sprawiło, że współcześni fałszerze mają spore problemy z naśladowaniem charakterystycznych cech monet tłoczonych tą maszyną. Dobrym tego przykładem jest omawiane fałszerstwo, które zostało wybite stemplami ręcznymi.

O ile oryginalne orty charakteryzują się starannym wykonaniem i centrycznością (szczególnie od strony awersu, gdyż monety wycinano zwykle „od władcy”), a oś monet jest taka sama, to omawiane falsyfikaty bite są aż do przesady niedbale. Często zdarzają się egzemplarze wyraźnie niecentryczne, w których oś awersu nijak ma się do osi rewersu. Oryginały powstałe w maszynie walcowej mają często lekko wygięty, łukowaty krążek. Natomiast falsyfikaty są w środku delikatnie grubsze niż przy rancie. W omawianym fałszerstwie zupełnie inna jest również faktura blachy, która jest stosunkowo gładka i matowa, podczas gdy blacha w oryginalnych ortach ma charakterystyczne podłużne nierówności.

Zamieszczony poniżej falsyfikat, którego charakterystyczne cechy pokrótce wypunktowałem, wykonany został stosukowo starannie:

Awers:

fals1623av

1 – patrząc na czcionkę bez problemu można zauważyć, że literki są cięte od ręki a nie puncowane. Czcionka jest dość gruba i niezgrabna, a literki zbyt różnią się od siebie. Niektóre odbiegają kształtem od ówczesnych standardów, jak na przykład literka S, która w oryginale przypomina nieco cyfrę 8. Wszystkie fałszerstwa tego typu mają na awersie legendę otokową: SIGIS:III:G:REX.POL.M:L.RR. 2 – twarz króla Zygmunta sprawia wrażenie „zmęczonej”, oblicze władcy ma charakterystyczne grube rysy, podkrążone oczy. Ogólnie mówiąc, ilość widocznych szczegółów rysunku jest relatywnie uboga w stosunku do stanu zachowania, ich krawędzie są nieostre, a bicie dość płytkie. Jakość wykonania jaką prezentuje omawiany falsyfikat z pewnością nie przyniosłaby chwały gdańskim medalierom, słynnym ze swego kunsztu. 3 – cyferka 1 jest dość charakterystyczna, gdyż nie posiada prawego, górnego „daszku”. Wadę tę posiadała moneta oryginalna, która posłużyła za wzór fałszerzom (bardzo możliwe, że był to egzemplarz zamieszczony dla porównania na końcu artykułu) i usterka została powielona we wszystkich falsyfikatach. Prasa walcowa, z pomocą której tłoczono oryginalne orty dawała staranne i czyste odbicia, lecz naprawianie jej usterek było kosztowne i pracochłonne. Z tej przyczyny drobniejszymi wykruszeniami i pęknięciami stempla się nie przejmowano, a skutkiem tego były właśnie takie wady, jak ta w widocznej cyfrze 1. 4 – „siateczka” w tle korony występuje śladowo lub nie ma jej wcale. 5 – nad koroną Zygmunta III widoczne są charakterystyczne kreseczki. Cechę tę posiadał również egzemplarz oryginalny, na podstawie którego został sporządzony awers falsyfikatu.

Rewers:

fals1623rv

6 – uwagi odnośnie czcionki na rewersie są podobne jak w przypadku awersu – zbyt grube, koślawe literki cięte od ręki. 7 – paszcza lwa bez języka i dolnej szczęki to jedna z najłatwiej rozpoznawalnych cech tego fałszerstwa. 8 – korona w herbie Gdańska nie ma obwódki na dole, jest płaska, a nie ukazana lekko od dołu, jak ma to miejsce w oryginalnych ortach. 9 – łapy lwów są zakończone w ten sposób, iż bardziej przypominają kopytka niż pazury. 10 – ornament pod herbem również wykonany jest dość niedbale i odbiega od tego w oryginalnej monecie. Obok ornamentu widoczne są charakterystyczne trzy kropki, ale występuje też odmiana tego fałszerstwa z czterema kropkami. 11 – drugi lew również ma kilka wyróżniających szczegółów, jak na przykład widoczne wcięcie w grzywie. 12 – łeb tego lwa także jest zbyt uproszczony i kształtem nieco przypomina trójkąt. 13 – brak przedniej lewej łapy lwa (w odmianie z trzema kropkami koło ornamentu pod herbem Gdańska) lub łapa ta jest w postaci szczątkowej (w odmianie z czterema kropkami). Przedstawiony na powyższych zdjęciach egzemplarz waży 6,82 g. Inny z takich falsyfikatów, którego miałem okazję zważyć liczył sobie 6,80 g. Katalog Kamińskiego i Kurpiewskiego podaje dla tych ortów wagę 7,21 g. Biorąc pod uwagę, że oryginalne orty były tłoczone i wypuszczane „al marco”, to waga falsyfikatów mieści się w normie. Średnica fałszerstwa wynosi 29 mm, czyli również nie odbiega od standardów. Podsumowując, falsyfikat ten jest niezbyt udany i zawiera wiele cech, które pozwalają bez trudu odróżnić go od monety oryginalnej już na pierwszy rzut oka. Jednak sądzę, że studium charakterystycznych cech tego fałszerstwa jest dobrą sposobnością, by zobaczyć, jakie błędy mogą popełniać fałszerze i jakie trudności napotykają oni przy podrabianiu monet w oryginale tłoczonych prasą walcową.

Dodaj komentarz