Falsyfikaty

W podkategoriach tego działu, opisane są falsyfikaty ortów z 1612, 1615, 1616, 1618, 1623 i 1624.

O falsyfikatach ortów gdańskich słów kilka…

Przedruk z cafe allegro za zgodą autora.

Niedawno zdarzyło mi się zakupić taką oto blaszkę:  Spieszyło mi się więc niezbyt dokładnie przyglądnąłem się zdjęciom w aukcji, a mą czujność uśpił jeszcze fakt, wystawcą była profesjonalna firma. Wycelowałem więc snajperski karabin i ustrzeliłem powyższego orta. Dopiero po otrzymaniu przesyłki wziąłem lupkę by baczniej przyglądnąć się monetce… i zdębiałem… Falsyfikat! Piękna robota… ale nie do końca  Monetka bita, ale faktura blachy jest inna niż w oryginalnych ortach, brak charakterystycznego prążkowania powierzchni, które powstawało wskutek walcowania blachy. Z kolei między literami legendzie otokowej awersu powierzchnia jest lekko porowata, a przy popiersiu króla widać wyraźne ślady gładzenia tła, mające na celu wyrównanie nierówności. Często się zdarza, że rant w oryginalnych ortach jest nieco cieńszy w okolicach godz. 3 i 9, co związane jest z tym, że przy brzegach paska blachy jej grubość była nieco mniejsza. Na powyższym egzemplarzu fałszerz próbował ten efekt uzyskać poprzez opiłowanie obrzeża! To, co na pierwszy rzut oka wyglądało na niedobicie, okazało się po prostu spiłowaną powierzchnią. Widać to wyraźnie w okolicach „PRVS” na awersie i „NETA” na rewersie. Następnie ślady zużycia obiegiem są pozorowane, co najlepiej widać na postaciach lwów, szczególnie tego z prawej strony herbu (czyli z lewej z perspektywy patrzącego na monetę). Pod lupą wyraźnie widać, że oczy, nozdrza, szczęki są zbyt głęboko wybite w stosunku do stanu zachowania i po prostu wyglądają sztucznie. Z kolei na awersie jest wyraźna dysproporcja między stopniem rzekomego zużycia obiegiem twarzy króla a np. korony. Jest też kilka innych błędów, jak np. niedorobiona rozetka przed wyrazem „SIGIS” na awersie, krzyże w herbie Gdańska mają dziwne wgłębienia, patyna jest sztuczna. Przypomniałem sobie też, że w zeszłym roku w wątkach N-A-A o falsach przedstawiany był też fałszywy ort z 1616 roku. Przewertowałem archiwum… i bingo!  Dokładnie taka sama moneta, jak fals zaprezentowany przez N-A-A:

fals1

Jednak firma od której zakupiłem monetę okazała się bardzo porządna i po zgłoszeniu
reklamacji otrzymałem solenne przeprosiny za niedopatrzenie i szybki zwrot
pieniędzy. Więc paradoksalnie z zakupu jestem zadowolony, gdyż sprawa
zakończyła się pomyślnie, a ja przy okazji dokładnie obejrzałem sobie całkiem
niezły falsyfikat. Poniżej ta blaszka na większych zdjęciach:   Kiedyś, jak znajdę więcej wolnego czasu, to staranniej opracuję ten falsyfikat, a na koniec prezentuję jeszcze 2 lewizny, które widziałem ostatnio tylko na zdjęciach. Najpierw falsyfikat orta z 1615
roku, którego sporo cech łączy z wyżej omówionym, choć wykonany jest gorzej,
bardziej topornie (powierzchnia monetki, patyna, czcionka, nos Zygmunta III,
krawędzie rysunku i jeszcze parę innych szczegółów pozwalają trafnie ocenić
autentyczność tego egzemplarza). Waga trochę zbyt duża, nawet jak na monety
tłoczone i wypuszczane „al marco” – 7,26 g.

fals2

I jeszcze jeden falsik z 1616 roku, który byłby całkiem niezły, gdyby staranność jego wykonania była większa (waga 5,81 g):

fals3

Ogólnie moje spostrzeżenia są takie, ze fałszerze coraz lepiej radzą sobie z detalami rysunku, ale trudniejsze okazuje się podrobienie charakterystycznych cech dla monet tłoczonych metodą walcową. Choć nie należy sądzić, że fałszerze nie zdają sobie z tego sprawy. Jest wręcz przeciwnie – ten lewy orcik z 1616, od którego zaczął się niniejszy wątek miał lekko łukowaty krążek, tak jak to często bywa w blaszkach tłoczonych z walca. Na szczęście było parę innych rzeczy, z którymi oszuści sobie nie poradzili.

Pozdrawiam,  Artur

Dodaj komentarz